autor: an
 
Menu strony
« cofnij «
Kalendarz na dziś
poniedziałek,
6.9.2010
»» Liturgia dnia ««
23. tydzień zwykły

Jutro
Wspomnienie (dowolne) bł. Melchiora Grodzieckiego, kapłana i męczennika
Na skróty do…
Statystyki
dzisiaj:
wczoraj:
Stronę monitoruje stat24
Strona istnieje
od 11.02.2000
Drogowskazy dla Polaków

Pielgrzymki do Polski:
1979, 1983, 1987, 1991, 1991, 1995, 1997, 1999, 2002.

Gaude Mater Polonia

I pielgrzymka do Polski
2-10.06.1979


Powitanie na lotnisku

(2) Ucałowałem ziemię polską, z której wyrosłem. Ziemię, z której wezwał mnie Bóg - niezbadanym wyrokiem Opatrzności - na Stolicę Piotrową w Rzymie. Ziemię, do której przybywam dzisiaj jako pielgrzym.

(3) Pozdrawiam was w imię Chrystusa, tak jak nauczyłem się pozdrawiać ludzi tutaj w Polsce...
- w Polsce, w tej mojej ziemi ojczystej, w której stale tkwię głęboko wrośnięty korzeniami mojego życia, mojego serca, mojego powołania.
- w Polsce, w tym kraju, w którym - jak napisał Norwid - "kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów nieba..." (Moja piosnka),
- w Polsce, która należy do Europy i do ludzkości współczesnej poprzez cały tysiącletni zrąb swoich dziejów,
- w Polsce, która przez cały ciąg tych dziejów związała się z Kościołem Chrystusowym i ze Stolicą Rzymską szczególnym węzłem duchowej jedności.

Warszawa - Okęcie, 2.06.1979

Plac Zwycięstwa

(4) I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całego głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi:

Niech zstąpi Duch Twój!
Niech zstąpi Duch Twój!
I odnowi oblicze ziemi.
Tej Ziemi!
Amen.

Warszawa - Plac Zwycięstwa, 2.06.1979

Przemówienie powitalne na Błoniach

Umiłowani Bracia, Siostry - Krakowianie!
Pragnę od razu na wstępie wyrazić moją radość, że znajduję się w tym mieście, które niezbadanym wyrokiem Opatrzności wypadło mi opuścić i od dnia 16 października ubiegłego roku zamienić św. Stanisława na św. Piotra, sukcesję na krakowskiej stolicy na sukcesję na stolicy rzymskiej. Wybór dokonany przez kolegium kardynalskie był dla mnie wyrazem woli Chrystusa. Woli tej pragnę zawsze być poddany i wierny. Pragnę też ze wszystkich moich sił służyć tej wielkiej sprawie, do której zostałem powołany: posłannictwu Ewangelii, dziełu zbawienia. Dziękuję wam za to, że mnie w tym stale duchowo wspomagacie, przede wszystkim przez wasze modlitwy. Dziękuję za waszą obecność - wszystkim: księżom, biskupom z metropolii krakowskiej, przedstawicielom Papieskiego Wydziału Teologicznego krakowskiego, duchowieństwu, wszystkim obecnym - po prostu: krakowianom.
Jestem wam wdzięczny, jeżeli mnie jeszcze trochę uważacie za swojego.
Jeśli w pierwszych słowach mojego z wami powitania wspomniałem o dniu 16 października, to dlatego, ażeby wam powiedzieć, że Chrystus pisze swoje wezwania na żywym sercu człowieka. A moje serce było i nie przestało być związane z wami, związane z tym miastem, z tym dziedzictwem, z tym "polskim Rzymem".

Wierzcie mi, że niełatwo jest opuścić Kraków.
Tu, na tej ziemi się urodziłem.
Tutaj, w Krakowie, spędziłem większość lat mojego życia, poczynając od wpisu na Uniwersytet Jagielloński w 1938 roku.
Tutaj też doznałem łaski powołania kapłańskiego, w trudnym okresie życia narodu, w czasie okupacji niemieckiej, kiedy pracowałem jako robotnik w kamieniołomach, w fabryce chemicznej Solvayu w Borku Fałęckim. Tak Bóg kierował.
Tutaj też w katedrze wawelskiej otrzymałem konsekrację biskupią - a od stycznia 1964 roku przejąłem wielkie dziedzictwo biskupów krakowskich po śp. księciu kardynale Adamie Stefanie Sapieże i po śp. księdzu arcybiskupie Eugeniuszu Baziaku, metropolicie lwowskim.
Kraków od najmłodszych lat mojego życia, od lat dziecięcych jeszcze, był dla mnie szczególną syntezą wszystkiego, co polskie i co chrześcijańskie. Zawsze mówił mi o wielkiej przeszłości mojej Ojczyzny. Zawsze najpełniej wyrażał jej dzieje.
Kraków stary, który pamiętam z lat młodzieńczych i studenckich, nawet jeszcze okupacyjnych - i Kraków nowy - ten, który wraz z powstaniem Nowej Huty rozrósł się już trzykrotnie w stosunku do tego przedwojennego - a może i więcej? - ten, w którego problemach uczestniczyłem jako duszpasterz, jako profesor, jako biskup, jako kardynał.
Dzisiaj ten mój umiłowany Kraków witam jako pielgrzym.
Witam nade wszystko was, krakowianie! Witam tradycje królewskie, niezrównane dziedzictwo kultury i nauki - równocześnie nowoczesną metropolię.
Witam nade wszystko was, krakowianie! Witam wszystkich i witam każdego, bo wracam do was na tych kilka dni Stanisławowskiego jubileuszu jako do mojej wielkiej rodziny. Tak bardzo mi jesteście bliscy.
Tak bardzo czuję was - czuję was poprzez to oddalenie, do którego wezwał mnie Pan. Może moje uczucia, a zarazem życzenia wyrażą najlepiej w tej chwili słowa św. Ignacego z Antiochii, biskupa i męczennika:

"Obyście obfitowali we wszystko dzięki łasce Bożej;
jak na różne sposoby nieśliście mi pociechę,
niech i was Pan Jezus wzmacnia.
Okazywaliście mi miłość,
czy to gdy byłem obecny, czy też nieobecnemu;
niech wam Bóg zapłaci"
(List do Smyrneńczyków).

Przyjmijcie jeszcze błogosławieństwo, tak jak tu jesteśmy zgromadzeni - na początek mojego posługiwania papieskiego w tym umiłowanym mieście i w tym umiłowanym Kościele.

Kraków, 6.06.1979

Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej

I niech także sanktuarium kalwaryjskie nadal skupia pielgrzymów, niech służy Archidiecezji Krakowskiej i całemu temu rejonowi, który tradycyjnie ściąga tutaj z zachodu i wschodu, z południa i północy, niech służy całemu Kościołowi w Polsce. Niech tutaj dokonuje się wielkie dzieło duchowej odnowy mężczyzn i kobiet, młodzieży męskiej i młodzieży żeńskiej, służby liturgicznej ołtarza - wszystkich.
Wszystkich też, którzy tutaj przybywać będą, proszę, by modlili się za jednego z kalwaryjskich pielgrzymów, którego Chrystus wezwał tymi samymi słowami co Szymona Piotra. Wezwał go poniekąd z tych wzgórz i powiedział: "Paś baranki moje, paś owce moje" (por. J 21,15-16).
I o to proszę, proszę, abyście się za mnie tu modlili, za życia mojego i po śmierci. Amen.

Kalwaria Zebrzydowska, 7.06.1979

Przemówienie do chorych zgromadzonych w kościele OO.Franciszkanów

Wy wszyscy razem, drodzy bracia i siostry, stanowicie szczególną wspólnotę w Kościele. Można by powiedzieć szczególny Kościół w Kościele - Kościół cierpienia. I w tym Kościele cierpienia Chrystus jest w szczególny sposób przyzywany i w szczególny sposób obecny. (...)

Jest to bowiem następna tajemnica, która jest udziałem świata chorych, że wy, słabi, fizycznie słabi, poddani cierpieniom, jesteście równocześnie - w każdym razie możecie być - źródłem mocy dla innych, dla zdrowych, czasem dla tych, którzy swoje zdrowie źle wykorzystują, którzy obrażają Boga, posługując się swoim zdrowiem i swoimi siłami. Wy, chorzy, cierpiący, jesteście dla nich nie tylko wyrzutem, ale także i nawróceniem. Nawrócenie grzeszników idzie poprzez wasze cierpienie. Jestem o tym najgłębiej przekonany. Tak jak zbawienie świata, odkupienie świata, czyli nawrócenie człowieka w świecie, idzie poprzez Krzyż Chrystusa, tak ciągłe nawracanie grzeszników w świecie idzie poprzez wasz krzyż, poprzez wasze cierpienie. (...)

Chciałbym tylko jeszcze dodać to, co również dodawałem w przeszłości, że myśląc o was trudno nie myśleć o tych, którzy wam posługują, zarówno z urzędu, z zawodu niejako, co nie wyklucza, że równocześnie także i z powołania. Przecież zawód lekarski czy zawód pielęgniarski jest i powołaniem zarazem. Ale są i tacy, którzy posługują wam niejako pozazawodowo, z czystej gorliwości, z motywu miłości bliźniego. Może także z motywu ludzkiego humanizmu. Niech będą błogosławieni ci wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób są miłosierni i niech oni miłosierdzia dostąpią, tak, jak nam powiedział Pan. (...)

Moi drodzy, pamiętajcie o mnie i wspierajcie mnie. Moja siła - z was! To jest bardzo śmiałe słowo. Trzeba powiedzieć: moja siła z Chrystusa - przez was! Pamiętajcie! I niech moja siła, siła następcy Piotra, pasterza Kościoła Bożego na ziemi - będzie z was! Niech chorzy krakowscy, chorzy z całej Polski mają szczególny swój w tym udział. Dziękuję wam za to i proszę was o to! W tym duchu przyjmijcie błogosławieństwo.

Kraków, 9.06.1979

Homilia w czasie Mszy św. odprawianej na Błoniach

(2) Czy można odepchnąć to wszystko? Czy można powiedzieć "nie"? Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?
Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale - pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego "wolno"? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć "nie" temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło.
Kiedyś Chrystus zapytał apostołów (było to po zapowiedzi ustanowienia Eucharystii, gdy różni odsuwali się od Niego): "Czyż i wy chcecie odejść?" (J 6,67). Pozwólcie, że następca Piotra powtórzy dzisiaj wobec was wszystkich tu zgromadzonych - i wobec całych naszych dziejów i całej współczesności... że powtórzy dziś słowa Piotra - słowa, które wówczas były jego odpowiedzią na pytanie Chrystusa: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego" (J 6,68).


(4) Pozwólcie przeto, że tak jak zawsze przy bierzmowaniu biskup, i ja dzisiaj dokonam owego apostolskiego włożenia rąk na wszystkich tu zgromadzonych, na wszystkich moich rodaków. W tym włożeniu rąk wyraża się przejęcie i przekazanie Ducha Świętego, którego apostołowie otrzymali od samego Chrystusa, kiedy po zmartwychwstaniu przyszedł do nich "drzwiami zamkniętymi" (por.J 20,19 ) i rzekł: "Weźmijcie Ducha Świętego" (J 20,22). Tego Ducha: Ducha zbawienia, odkupienia, nawrócenia i świętości, Ducha prawdy, Ducha miłości i Ducha męstwa - odziedziczonego jako żywą moc po apostołach - przekazywały po tyle razy biskupie dłonie całym pokoleniom na ziemi polskiej. Tego Ducha pragnę wam dzisiaj przekazać, tak jak przekazywał Go swoim współczesnym biskup rodem ze Szczepanowa. Pragnę wam dziś przekazać tego Ducha, ogarniając sercem z najgłębszą pokorą to wielkie "bierzmowanie dziejów", które przeżywacie.

Więc mówię za Chrystusem samym: "Weźmijcie Ducha Świętego!" (J 20,22).

I mówię za Apostołem: "Ducha nie gaście!" (1 Tes 5,19).

I mówię za Apostołem: "Ducha Świętego nie zasmucajcie!" (por. Ef 4,30).

Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego!

Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć, jak to objawił św. Stanisław i błogosławiony Maksymilian Maria Kolbe. Musicie być mocni miłością, która "cierpliwa jest, łaskawa jest... nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą... nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz wpółweseli się z prawdą". Która "wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma", tej miłości, która "nigdy nie ustaje" (1 Kor 13,4-8).

Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry, mocą tej wiary, nadziei i miłości świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmować ów wielki dialog z człowiekiem i światem na naszym etapie dziejów - dialog z człowiekiem i światem, zakorzeniony w dialogu z Bogiem samym: z Ojcem przez Syna w Duchu Świętym - dialog zbawienia.


(5) I dlatego pozwólcie - że zanim odejdę - popatrzę jeszcze stąd na Kraków, na ten Kraków, w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga - i popatrzę stąd na Polskę...

I dlatego - zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię "Polska", raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,

- abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,

- abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.

Proszę was:

- abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,

- abyście od Niego nigdy nie odstąpili,

- abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On "wyzwala" człowieka,

- abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest "największa", która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.

Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce.

Proszę was oto. Amen.

Kraków, 9.06.1979

do góry           © KERYGMA - Katecheza w Sieci   2000-2010           do góry